Nie wiem czy to dobrze, ale nie miałam okazji przeczytać „Mężczyzny o twarzy mordercy” – książki, która wprowadza w losy bohatera serii kryminalnej – Viktora Kärppy.  

Zgłębianie fińskich kryminałów, które wydawane są u nas coraz częściej i doświadczam uczuć zupełnie odmiennych niż te, które towarzyszą mi zwykle przy tego rodzaju lekturze. Owszem, jest intryga, są ofiary i policjant walczący ze złem. Jednak całość, bardziej przypomina mi powieść obyczajową z wątkiem kryminalnym niż typowy kryminał i jest to jej wielki atut.

Gdzie ta intryga?
W pewien zimowy dzień odkopane zostają zwłoki młodego człowieka. W kieszeni ubrania ofiary znaleziono dwie strzykawki i woreczek z białym proszkiem. To nowy towar – syntetyczna odmiana narkotyku, który zbiera śmiertelne żniwo wśród helsińskich narkomanów. Sytuacja wymaga nadzwyczajnych działań. Pojawianie się nowego, groźnego narkotyku nie jest na rękę ani dotychczasowym dystrybutorom –  rosyjskiej mafii, której odbiera rynek i zarobki, ani fińskiej policji, która w obliczu kolejnych ofiar winna wykazać się zdecydowaną skutecznością w wykrywaniu sprawcy, by nie ściągnąć na siebie społecznego niezadowolenia i zarzutów braku kompetencji.

I tak, główny bohater Viktor Kärppa, wciągnięty zostaje w wydarzenia, które rozpoczynają się przesłuchaniem na policji – Viktor, z racji swojej przeszłości znalazł się na liście podejrzanych, by następnie wspierać w śledztwie funkcjonariusza policji Korhonena, któremu przypadło zadanie schwytania dilera śmiertelnej używki. Sytuację komplikuje dodatkowo przyjazd do Helsinek brata Viktora – Aleksa, który zbiega się z serią tragicznych zgonów.
Obok Viktora Kärppy, na scenie pojawia się całe spektrum zwykłych a jednak niezwykle oryginalnych postaci. Nasz główny bohater trafił do Finlandii z Rosji po różnych „odwilżach” kiedy podróżowanie pomiędzy obu krajami stało się mniej uciążliwe. Słomiany wdowiec, którego żona wyjechała do Ameryki, jako tako radzi sobie z życiem. Pije z umiarem, pracuje i stara się wieść uczciwe życie, o ile sytuacja na to pozwala. Rosyjska dusza ukryta w fińskiej rzeczywistości. Jeszcze bardziej „egzotyczną” postacią jest dla mnie komisarz Korhonen – policjant zupełnie inny od wszystkich, których miałam okazję poznać zagłębiając zbrodnie i tajniki działania służb policyjnych naszych północnych sąsiadów. Z Wiktorem Kärppą łączą go szczególne więzi – nie tylko korzysta z jego usług podczas prowadzenia śledztwa, korzysta również z jego pomocy w bardziej prozaicznych sytuacjach, kiedy „w chwilach słabości” po miłosnych jak i alkoholowych upojeniach nie jest w stanie odnaleźć drogi do domu.
Podczas  śledztwa mamy okazję poznać całe spektrum lokalnej społeczności: mieszkańców oraz biznesmenów, których źródłem utrzymania jest zwykle mniej niż bardziej uczciwy handel czy też produkcja wszelakiego rodzaju dóbr.

Muszę przyznać, że „Dobry brat, zły brat” całkowicie mnie oczarował.
Jest znakomitym przykładem dla wszystkich przeciwników gatunku dla których każdy kolejny kryminał to jedynie kalka tego co już wcześniej na tysiącach stron zapisano.
Matti Rönkä napisał powieść z dużym wyczuciem lokalnej atmosfery, doskonale scharakteryzował i opisał lokalną społeczność oraz jej codzienne zmagania z rzeczywistością. To zapewne zasługa pochodzenia autora, który urodził się w północnej Karelii pod rosyjską granicą. Należy przypuszczać, że poznał wszystkie niuanse życia „pogranicznika”  a dzięki umiejętności obserwacji i dostrzegania szczegółów, stworzył oryginalną powieść, w której intryga kryminalna stanowi tło dla obyczajowej strony życia mieszkańców. Ta natomiast jako żywo przypomina czasy świetności PRL-u, a nawet je przebija. Świat, który wydawać by się mogło, znaleźć można już tylko na kartkach powieści, jak się okazuje ma się całkiem dobrze –  nie tylko nie zaginął ale wręcz rozkwita. Prawdziwa gratka dla tych, którzy lubią podróże w czasie – co niektórzy polscy czytelnicy odnajdą się tutaj doskonale. Może nawet powrócą wspomnienia własnych przeżyć, a w oku zakręci się łza…
M. Rönkä pisze jasno, rzeczowo bez zbędnych ozdobników. Z wielkim wyczuciem charakteryzuje  swoje postaci. Narracja i dialogi okraszone rubasznym humorem tworzą swoistą mieszankę, kulturowy tygiel w którym przyszło żyć bohaterom i w którym niezwykle trudno podejmować właściwe decyzje. Żaden wybór nie jest tu oczywisty, podobnie jak dobro i zło, które nie mają jednego koloru.

Polecam tą książkę wszystkim, szczególnie tym, którzy oprócz sensacyjnych wątków cenią dobrą beletrystykę – M. Rönkä wnosi do kryminalnych serii zupełnie nową jakość – intrygujące wątki wpisane w unikalne tło społeczno – polityczne dzięki któremu, oprócz pracy służb specjalnych, poznajmy istotny fragment  fińsko – rosyjskiej historii.

Anna Krześniak

  • RSS
  • Facebook
  • PDF
  • email