Dwaj bracia wiodą mniej lub bardziej mizerną egzystencję pomieszkując w kopenhaskich slumsach.
Nick właśnie wyszedł z więzienia do którego trafił za ciężki pobicie. Ulokowany w socjalnym mieszkaniu żyje z dnia na dzień. Większość czasu spędza w klubie fitness prowadzonym przez znajomego Albańczyka. Poza siłownią, zwykle błąka się po ulicach sam lub w towarzystwie Ivana, brata Any, swojej byłej dziewczyny, która zostawiła go wybierając bardziej ustabilizowane i przewidywalne życie u boku zamożnego Duńczyka z mniej skomplikowanym życiorysem. Pozostały czas Nick spędza w mieszkaniu oglądając telewizję lub uprawiając mało ekscytujący seks z Sofii,  sąsiadką o równie chwiejnej przeszłości, którą niedawno pozbawiono praw rodzicielskich i odebrano dziecko.
Nick ma brata. Brat ma syna i życiorys nie mniej „bogaty” choć smak więziennej celi jeszcze nie jest mu znany. Syna wychowuje samotnie. Jego matka zginęła w wypadku samochodowym ze śmiertelną dawką narkotyku we krwi. Aby utrzymać dziecko podejmuje się różnych zajęć, lecz nieustannie traci pracę co w ostateczności prowadzi go do zajęcia się mało ambitnym i raczej niebezpiecznym zajęciem – handlem narkotykami. Życiorys obu braci spina los matki, która jeszcze za czasów ich dzieciństwa utraciła kontrolę nad własnym życiem zatracając się w lekach i alkoholu, skazując tym samym chłopców na przyspieszoną dojrzałość i naznaczając ich przyszłość  zamkniętą w traumie przekazywanej z pokolenia na pokolenie.

Autor książki Jonas T. Bengtsson, uznany został w Danii za „niezwykły, nowy głos duńskiej prozy”, a „Submarino”, w której opisał losy dwóch braci wyróżniono Nagrodą Literacką P.P. Enquista w 2010 roku. Wszelkie uznanie i wyróżnienia jakie J.T. Bengtsson otrzymał i jakie być może jeszcze otrzyma za tę książkę są w pełni uzasadnione.
To jedna z najlepszych duńskich powieści jakie ostatnio przeczytałam i jedna z najbardziej wstrząsających. Książkę rozpoczyna od wyjaśnienia słowa „Submarino” . To metoda tortur polegająca na przytrzymaniu głowy człowieka pod wodą, dopóki nie zacznie tonąć.
Taka właśnie jest ta książka. Jest torturą, jej czytanie boli ale nie można się od niej oderwać. Wciąga, trzyma w napięciu nie dając o sobie zapomnieć. Trudno ją czytać, odłożyć nie sposób, a z każdą kolejną kartką ogarnia nas uczucie, że pochłoną nas fale brutalnej rzeczywistości, że  otrzemy się o podobne dno.

Siłą tej powieści jest jej realizm: postaci, rzeczywistości brudnej, odpychającej ujętej w prostym lecz niezwykle sugestywnym języku, którym J.T. Bengtsson posługuje się z nadzwyczajną zręcznością, kreśląc poruszający obraz życia mieszkańców tej części zakamarków duńskiej stolicy o których większość z nas, odwiedzających to urokliwe miasto, zwykle nic nie wie. I chyba nie powinno to dziwić. Od lat przyzwyczajeni jesteśmy do wizerunku Danii jako kraju łagodnego, którego mieszkańcy opływając w dobra wszelakie żyją zgodnie okupując najwyższe pozycje wszelakich rankingów. Rankingów usiłujących ogarnąć statystyką i analizami przyczyny zadowolenia społeczeństwa, które typuje się jako najszczęśliwsze wśród narodów świata.
Tym bardziej szokująca może wydawać się lektura „Submarino”. J.T.B prowadzi nas do świata ludzi, którym życie nie dało zbyt wielu szans, by podnieść głowę ponad odmęty codziennych zmagań i dopłynąć bezpiecznie do brzegu. Dryfują przez życie bez szans na odnalezienie spokojnej przystani, z ciężkim bagażem przeszłości i bez kapitału na przyszłość. Nie ma tu dobrego początku, nie będzie też dobrego końca.

To literackie arcydzieło, którego czytanie porusza wszystkie zmysły, jest bez wątpienia również zasługą doskonałego przekładu Iwony Zimnickiej, która nadzwyczaj sprawnie potrafi przełożyć  wszelkie subtelności i odcienie języka: precyzja, dosadność języka używanego przez bohaterów granicząca z wulgarnością nie odrzuca, wprost przeciwnie, czyni ich bardziej wiarygodnymi, ludzkimi w ich nieludzkiej rzeczywistości.
Mroczna, mocna, bezlitosna.  W swej prostocie porażająco silna. Tej książki nigdy nie zapomnicie.

  • RSS
  • Facebook
  • PDF
  • email